Sobota, 31 grudnia.

Popracowaliśmy przy drewnie, sąsiad zrobił pięć kursów sankami, dzięki czemu drewna starczy na długo. Myszy stają się coraz bardziej nieznośne, w nocy jedna skoczyła mi na plecy, ale uciekła, inna zeżarła czekoladę. Część grupy poszła do sauny w Dzembroni, część pomogła w rąbaniu drewna , odśnieżyła schody, a część jeszcze nie dojechała. Chatka wysprzątana, drewno naniesione, szaszłyki gotowe do smażenia w kominku. Jeśli nie będzie chmur, to pójdziemy o północy do masztu na Koszeryszczu i spróbujemy zobaczyć ognie sztuczne na Howerli.

Dodaj komentarz