Sobota, 18 czerwca.

Znów muszę jechać do Werchowyny po gwoździe. Idą jak woda, ale za to robota ucieka jeszcze szybciej. Już jest rozebrany dach od zachodniej strony, wymienione belki, które zbutwiały, wycięte miejsce na drugie okno dachowe, a dach od strony Bystreca już jest wykończony. Odwiedziłem na połoninie Zorika i wyraźnie widać że rana już się goi, a opuchlizna się zmniejsza. Przyjechali niezapowiedziani turyści, forpoczta długiego weekendu.

Dodaj komentarz