Czwartek, 22 września.

Dziś jedziemy do Werchowyny. Ja wcześniej, autobusem, żeby zdążyć ze znajomym pogadać w sprawie wizy, a Mateusz i Ada dojadą Trooperkiem trochę później. W drodze powrotnej kupimy dużo jedzenia i cztery worki cementu. Wracać będziemy drogą przez Czerłene, najlepszą z dotychczas sprawdzonych. Na szczęście żadne ciężarówki nią nie jeżdżą, więc nie ma wybitych dziur. Jesień rozwija się małymi kroczkami, po cichutku ale nieuchronnie.

Dodaj komentarz