Ostatnie maźnięcia ropą i dach będzie dziś skończony. Dodatkowo pomaluję schody i balkonik, wystawione na deszcz, żeby nie gniły. Słońce pięknie rozgrzewa powierzchnie i deski wchłaniają ropę. Za dwa lata trzeba będzie powtórzyć całą zabawę, bo tłuste składniki z biegiem czasu parują. Tak naprawdę, to całkiem przyjemna paca. Wczoraj przyjechały deseczki do obicia pierwszego pokoiku na strychu, więc Jura będzie miał gdzie mieszkać.
