Czwartek, 1 czerwca.

Zrobiła się piękna pogoda. Jest tak ciepło, że przestałem palić w kozie. W kominku nie palę już od dawna, bo po co grzać, jeśli nikogo nie ma. Ten jedyny raz cieszę się, że nikt nie przyjechał, bo przeszlifowałem blat stołu i ławkę, a następnie pomalowałem lakierem do podłogi. Teraz czekam, aż wyschnie i przestanie śmierdzieć. Ostatnie malowanie już zrobione, a po powrocie do chatki otworzę wszystkie okna i zrobię solidny przeciąg. Internetu dalej nie ma, za to w Werchowynie jest go pod dostatkiem.

Dodaj komentarz