Od rana temperatura spada i co chwila sypie śnieg. Początkowo śnieg topniał natychmiast, ale od godziny zaczyna być stopniowo coraz bardziej biało. Termometr pokazuje +0,6 stopnia, ale na gontach tworzą się malutkie sople, więc rzeczywistość jest chyba bardziej mroźna, niż elektronika. Spuściłem wodę z beczki prysznicowej, a zawory owinąłem szmatami, żeby mróz ich nie rozsadził. W kuchni cieplutko, bo oprócz kominka grzeje kuchenka gazowa, na której gotuję pół barana odkupionego od sąsiadów. Będę miał jedzonko na całe lato!
