Dziś znów do Werchowyny. Rano szron pobielił trawę, ale na szczęście woda w rurach nie zamarzła. Wołodia i Misza znaleźli w Bystrecu piasek i załadujemy go tyle ile zmieści się na ciężarówkę. Mam nadzieje, że dojedzie bez problemów, bo od soboty już nie pada. Oprócz piasku dokupię jeszcze trochę cementu, jak zwykle gaz i styropian, którym znów ocieplę rurę z wodą. Niestety teraz już trzeba będzie nosić wodę do betoniarki z kuchni, no i prysznic na łące trzeba zdemontować.