Poniedziałek, 4 października.

Państwo młodzi tradycyjnie jechali konno, bo startowali z klubu, gdzie odbywała się sobotnia impreza. Poszedłem od razu pod cerkiew i tu spotkałem orszak weselny. Dostałem w prezencie kołacz i butelkę wódki, jako pierwsza spotkana przez orszak osoba. Po powrocie na miejsce imprezy, zastaliśmy już gotowe szaszłyki, piwo z beczki, zastawiony stół i kapelę która grała do tańca. Powrót do chatki był ciężki, bo zapomniałem czołówki, więc szedłem troszkę po omacku. Pogoda tylko z rana psuła humor, od południa już nie padało.

1 komentarz do “Poniedziałek, 4 października.”

Dodaj komentarz