Wtorek, 30 sierpnia.

Na dwa razy podzieliłem pracę przy malowaniu dachu. Najpierw obmalowałem okna i i okolice, przy czym oczywiście okna pochlapałem. Przez kilka dni ropa z parafiną i abizolem będzie jeszcze ściekać, a w piątek dokończę całe malowanie. Bardzo pomógł mi w pracy Andrzej, pilnując ogniska pod gotującą się miksturą. Nie zdążyłem pomalować całej górnej części dachu, bo zgonił mnie deszcz. Dawno nie widziałem tak pięknej, wyraźnej tęczy. Dzień zakończył kolorowy zachód słońca. Dziś ma trochę padać, a od jutra znów pogodnie, tylko przyjemnie chłodno.

Dodaj komentarz