Prawdziwe może mgieł umiliło nam poranek w chatce. Rano jeszcze nie było wiatru, ale w ciągu dnia troszkę powiało. Nie na tyle, żeby to był jakiś problem, ale pranie kilka razy musiałem zbierać z łąki. Odwiedziłem źródełko i obniżyłem na zimę lustro wody w zbiorniku. Po drodze zebrałem tyle rydzów, że wystarczyło smażonych na wyżerkę, a reszta skończyła zamarynowana w czterech słoikach. Uporządkowałem drewno świerkowe, które używałem do remontu źródełka i teraz grzecznie leży wśród sterty drewna na podpałkę. Jutro ma być chłodniej, około 6 stopni.
