Ewunia wstała na wschód słońca z dużymi oporami, ale warto było. Ja też wstałem wcześnie, bo obiecałem sąsiadowi, że mu pożyczę benzyny, więc zjechałem Hondzikiem do Bystreca. Godzinę później zjechałem jeszcze raz, bo Hondzik wymaga niewielkiego remontu. Już pojechał samochodem do warsztatu w Werchowynie. Jazda po bystreckiej drodze na piątym biegu to dzika radość!
