Wtorek, 1 czerwca

Ale było piękne święto!
Dwoma samochodami gaz 66 dojechaliśmy na miejsce w około 60 osób. Przywitały nas dźwięki trembit i sopiłki. Pop i ksiądz poświęcili krzyż, mowy powitalne i wspominkowe trwały ciut za długo, ale to nieuniknione. W końcu dopuszczono do głosu kapelę Romka Kumłyka. W tym samym czasie z boku polany dochodziła kulesza, jako poczęstunek dla wszystkich. Pogoda dopisała, tylko grupa, która poszła w góry spotkała w Kizich Ułochach deszcz. Nie było na uroczystości Wasyla Biłohołowoho, bo dokładnie w tym czasie był pogrzeb jego siostry. Po uroczystościach dojechaliśmy do sklepu w Bystrecu gdzie przy piwku i nie tylko chramowaliśmy dalej. Kiedy wszyscy pojechali, zostaliśmy z Wojtkiem Tomaszewskim sami, a przy sąsiednim stoliku z żoną i synem chramował Wasyl Biłohołowy! Długo trwały opowieści o Vincenzu i powojennym zesłaniu. To było ukoronowanie wczorajszego święta.

2 komentarze do “Wtorek, 1 czerwca”

Dodaj komentarz