Nareszcie wychodzę z grypy. Dawno mnie tak nie dopadła, ale jak gwałtownie przyszła, tak gwałtownie ucieka, po dwóch tabletkach Gripeksu i Septolete. W pracach kilka dni odpoczynku, bo dwa dni cerkiewnych świąt, potem wybory, ale od poniedziałku ciąg dalszy. Przyczepka mimo choroby zmontowana, gotowa do spawania. Dwóch turystów pomogło mi dziś bardzo w porządkowaniu połoninki po ścięciu zimą drzewa. Gałęzie rzucili na krawędź lasu jako utrudnienie dla krów i koni, a zgromadzone w tym miejscu drewno przywiozę przyczepką po jej wykończeniu.
