Środa, 20 lipca.

Ciężki był powrót z Werchowyny, bo przechodząc obok sąsiadów u początku ścieżki do chatki, zastaliśmy skoszone siano i gospodarza, który sam próbował je zebrać. Było nas trzech i do tego nieśliśmy widły i grabie do zbierania siana w okolicy chatki. Zebraliśmy sianko i natychmiast zaczął padać rzęsisty deszcz. Ciężko było wyjść od sąsiada, a jego gościnność przerosła wszystko, co dotąd spotkałem. Przed samym zmrokiem dotarliśmy do chatki.

Dodaj komentarz