Skończył się gaz! Znów muszę jechać do Werchowyny. Dobrze, że jest autobus, więc chociaż w jedną stronę mam za darmo. Wrócę taksówką. Wczoraj niechcący przyjechałem na gapę z Frankiwska. Wsiadłem przed dworcem, już po wyjeździe autobusu. Chciałem płacić, ale kierowca powiedział, żeby później a potem obaj zapomnieliśmy. Cały wieczór nie było w Bystrecu i Dzembroni prądu – nie było zasięgu. W chacie był i prąd (ze słońca) i zasięg (śladowy z Werchowyny).