Nareszcie udało mi się dowieźć resztę rzeczy przywiezionych z Polski. Dzięki pomocy Ady i Mateusza wjechaliśmy ich samochodem do samej chatki. Wybraliśmy drogę przez Czerłene, przysiółek Bysteca. Mimo nie do końca suchej drogi jechało się dobrze, ale najtrudniejszy okazał się przejazd granią Koszaryszcza. Pół godziny wcześniej zaczął znów padać deszcz i tak zmoczył trawę, że koła kompletnie straciły przyczepność. Po kilku próbach nareszcie się udało, a deszcz zrozumiał że z nami sobie nie poradzi i przestał padać.
Od dziś dzieci w szkołach Ukrainy mają wakacje.
