Tak w kratkę piszę, bo w kratkę mam zasięg internetu. Po ostatnich wiatrach powaliło sporo drzew w dolinach. Z jakiegoś powodu właśnie tam były najsilniejsze porywy. Teraz już nie wieje, ale pada, jakby chciało nadrobić letnie zaległości. Cena grzybów na bazarze spadła do 90 hrywien za kilogram i już chyba nie spadnie bardziej. Hondzik znów zepsuty, tym razem najprawdopodobniej cewka zapłonowa. To by tłumaczyło kilkakrotne poprzednie sytuacje, kiedy silnik nagle stawał i nie dawał się uruchomić. Na szczęście awaria nastąpiła przy zjeździe do chatki, więc o własnych siłach, grawitacyjnie dojechał do garażu.
