Sobota, 17 czerwca.

Prognoza sprawdziła się w stu procentach. Pod sam wieczór zgęstniały chmury i powolutku zaczęło padać. Nie było burz, ani wiatru, wszystko odbyło się kulturalnie i bez szaleństw. Udało mi się, z pomocą turystów, umieścić kolektor słoneczny na dachu, a potem jeszcze zasłoniłem go plandeką, żeby rurki się nie przegrzały, kiedy jeszcze nie ma w nich glikolu. Dzięki chmurnej pogodzie noc nie była chłodna, ale i tak trzeba będzie przepalić w kominku i kozie.

Dodaj komentarz