Poniedziałek, 30 maja.

Niedziela nie minęła spokojnie. W pierwszej części dnia było pogodnie, upalnie, sennie i było widać, że to się musi skończyć burzą. Zahaczyło nas bokiem, wyładowań było mało, ale z nieba sypał się prawie wyłącznie grad. Wystraszone konie i krowy biegały po całej połoninie i szukały schronienia. W dachu wybiło kilka dziur wielkości gontu, ale najgorsze stało się z jabłonką. Straciła wszystkie kwiaty, a podbiały, przeważające na połoninie, zostały dosłownie rozsiekane. Od dziś łąka dostała się we władanie pełnikom siedmiogrodzkim.
Wszystko gotowe do rozpoczęcia prac, czekam już tylko na majstrów.

1 komentarz do “Poniedziałek, 30 maja.”

Dodaj komentarz