Niedziela nie minęła spokojnie. W pierwszej części dnia było pogodnie, upalnie, sennie i było widać, że to się musi skończyć burzą. Zahaczyło nas bokiem, wyładowań było mało, ale z nieba sypał się prawie wyłącznie grad. Wystraszone konie i krowy biegały po całej połoninie i szukały schronienia. W dachu wybiło kilka dziur wielkości gontu, ale najgorsze stało się z jabłonką. Straciła wszystkie kwiaty, a podbiały, przeważające na połoninie, zostały dosłownie rozsiekane. Od dziś łąka dostała się we władanie pełnikom siedmiogrodzkim.
Wszystko gotowe do rozpoczęcia prac, czekam już tylko na majstrów.
1 komentarz do “Poniedziałek, 30 maja.”
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
Myślałem, że tam na Ukrainie czas płynie wolniej… ale tam już 31 czerwca. Czyli mamy kolosalne zakrzywienie czasoprzestrzeni ze skokiem w niebytność. 😉