Niedziela, 29 maja.

Kupiłem wczoraj w Werchowynie zapas benzyny, gwoździe i mnóstwo jedzenia, żeby nie musieć przerywać pracy z błahego powodu. Trochę tego było za dużo i padłem w chacie. Wieczorem zrobiłem pierwsze 250 deseczek gontowych. Na zdjęciu Zorik i impresja autorstwa Krzyśka z Poznania. Stan przybudówki jest gorszy niż myślałem i od majstra zależy czy ją rozbierzemy, czy zostanie. Jeśli trzeba będzie ją rozebrać, zostanie z niej balkonik z widokiem na Howerlę. Tys piknie!

Dodaj komentarz