Powolutku wracamy do normy z nowym dachem nad głową. Wiecha na zdjęciu! Opita, podlana dwoma litrami samogonu powisi sobie długo. Stopniowo wypalamy też odpady drewna i składamy te z materiałów, co jeszcze się przyda. Zainstalowałem na nowo baterie słoneczne, tym razem nie prowizorycznie, ale na stałe. Dziś zabieram się do robienia odgromnika. Pogoda upalna, pachnie burzą.


Matko Bozia..;-))ale piękny dach..;-)))