Ciężko było spać w nocy, bo zostało na noc dwóch sąsiadów. Jeden kaszlał, drugi kichał, a w chacie było za ciepło, po ciepłym dniu. Jeszcze grzała nas horyłka, bo sianokosy bez niej obejść się nie mogą. Powoli też kończy się praca przy sianie, z czterech kosiarek stacjonujących przed chatą, zostały tylko dwie. Pogoda jak drut, nawet w prognozie na wtorek zniknął deszcz. dziś przyjdzie Wołodia i będziemy śpiewać, a Ada z Mateuszem będą nas nagrywać.

