Pochłodniało, w górach wczoraj nie dość, że deszcz, to jeszcze śnieżna krupa utrudniała ludziom życie. Dwie osoby ubyły, dwie poszły na Szpyci, ale nie zazdroszczę, bo chwilami wiatr usiłuje zerwać suszące się skarpetki. Kominek grzeje, koza też pracuje na pół gwizdka. Na najbliższe dni prognozy zapowiadają temperaturę nawet do 31 stopni.
