Potężna burza przerwała nam spanie o piątej rano. Zaczęło się od uderzeń wiatrem. Na niebie błyskawice nie gasły. Kiedy zaczęło lać, wiatr zelżał, za to pioruny zaczęły bić coraz bliżej.
Lało do ósmej rano, w związku z czym zrezygnowaliśmy z wyjazdu na Połonynne Lito. Teraz słońce świeci na całego, dobrze, że chociaż imprezie w Jasiniowie pogoda nie pokrzyżowała planów.

