Cały dzień pracy i przyczepka do quadzika stoi już na własnych kółkach. Jeszcze tylko „dyszel” i parę wzmocnień i będzie mona zjechać do sąsiada, który to wszystko pospawa w całość. Stąd te usztywnienia belkami, żeby wytrzymała drogę do Bystreca. Potem zostanie wyłożyć pakę deskami i w drogę. Śpieszę się z tą robotą, bo muszę zdążyć przywieźć resztę ściętego zimą drewna z połoninki, zanim trawa urośnie.
