Wtorek, 21 czerwca.

Schniemy. Cały prawie dzień było chłodno, wietrznie i słonecznie, a grzanie w kominku dodatkowo pomogło pozbyć się mokrych plam na deskach. Pod wieczór, kiedy zostały usunięte ostatnie kawałki gontu z południowej ściany szczytowej, przyszła następna fala deszczu. Na szcęście tym razem nie skończyło się potopem a przed samym zachodem słońca pokazało się czyste niebo. Biały piesek poszedł po swoich ścieżkach, próby oswojenia przez dokarmianie, nie spełniły nadzieji.

Dodaj komentarz