Wtorek, 11 czerwca.

Nie będzie dziś zdjęcia, bo się wkurzyłem. Wyszedłem z chatki, żeby wziąć z piwnicy piłę spalinową i wyjrzałem za róg, żeby nasycić się widokiem kibelka, a tu widzę na dachu gigantyczne ptaszysko. Szare, wielkie, siedzące tyłem do mnie. Kiedyś już widziałem tego stwora w tym samym miejscu. Oczywiście nie miałem aparatu ze sobą…

1 komentarz do “Wtorek, 11 czerwca.”

Dodaj komentarz