Skończyłem pracę nad nowym mocowaniem beczki prysznicowej. Teraz jest bliżej chatki, wyżej nad ziemią i blisko dla osób chcących się ochłodzić po wyjściu z bani. Jeszcze muszę całość ogrodzić, żeby mi krowy nie właziły. Upał niemiłosierny, chmurki bardzo rzadko dawały ochłodę, za to wiatr chwilami dawał o sobie słyszeć od masztu przekaźnika i pozwolił przeżyć dzień.
