Środa, 31 sierpnia.

Na strychu mamy nowiutką podłogę! Cały dzień montowałem deski, najtrudniej było trafić we wpusty. Ostatnia deska jest planowo za szeroka, żeby po roku, dwóch, jeszcze raz wszystkie ścisnąć i zlikwidować szpary. Ledwie skończyłem pracę, przyszli turyści ochrzcić nową podłogę. Jest znacznie ciszej. W tym samym czasie sąsiedzi skosili trawę dla Zorika. Kosili mimo burzy, najbliższy piorun trafił drzewa rosnące poniżej chatki.

Dodaj komentarz