Środa, 26 czerwca.

Owocna była wyprawa do Werchowyny. Prawie już załatwiłem przewóz quadzika do Bystreca, kupiłem 15 rolek papieru toaletowego, płyn do naczyń, 3 kilo cukru i kilogram czereśni. Połowę czereśni zjadłem po drodze, a w ich miejsce dobierałem pierwsze, znalezione osobiście, tegoroczne grzybki. Pogoda wyraźnie się zmieniła, jest troszkę chłodniej i nie grozi deszcz ani burza.

Dodaj komentarz