Środa, 25 czerwca.

Całą dobę nie miałem internetu! Tyle zajęło systemowi zauważenie, że zapłaciłem. Dobrze, że w ogóle jest! Leje, pada, a w wolnych chwilach kropi, ale za to jest ciepło. Czekam z utęsknieniem na transport reszty materiałów budowlanych na banię i zakupów do łazienki. Nawet nie to, że droga rozmokła, ale w deszczu transportowanie płyt kartonowo gipsowych, cementu, czy gipsu nie jest rozsądne. Nie tracąc czasu zrobiłem warsztat, w którym wytnę gonty na dach bani.

Dodaj komentarz