Całą noc lało, a nad ranem zrobiła się w chmurach niewielka dziurka i pokazało się niebo. Z każdym dniem ma być teraz cieplej i mniej opadów. Muszę dziś jechać do Werchowyny, bo gwoździe się skończyły. Turyści się pakują, żeby zrobić miejsce do pracy. Gorzej, że jeśli zrobi się zbyt piękna pogoda, Zełenczukowie zamiast pracować na strychu wrócą do pracy przy sianie!
