Środa, 15 grudnia.

Baran odbył swoją ostatnią drogę na saniach. Całe szczęście, bo ważył ponad 30 kilogramów i w świeżym śniegu szło by się ciężko. Zacznę go od wątróbki, a potem będę miał siłę i motywację pokroić resztę podrobów na zupę. Resztę mięsa pokroję na sylwestrowe szaszłyki. Od rana sypie bajkowy śnieg. Już dwukrotnie musiałem odśnieżać baterie słoneczne. W nocy było -11 stopni , w dzień -8 stopni i taka pogoda ma się utrzymać przez najbliższe dni.

Dodaj komentarz