Robota się zaczęła! Na pierwszym zdjęciu widać chłopaka, który zabiera się do rozbierania dachu. W zadziwiająco dobrym stanie zachowały się krokwie i łatki, wystarczyło uzupełnić brak jednej i dorobić nową belkę narożną w miejsce zbutwiałej. Praca szła, jak burza, ale i burza się rozwijała, więc od 15 do 18.30 trzeba było odpocząć. Na szczęście kupiłem plandekę , dzięki czemu po tej burzy, jak i następnej nocnej, chatka nie zmokła bardziej niż do tej pory. Dziś święto, następny dzień pracy w sobotę.




