Sobota, 29 lipca.

Od rana praca królowała w okolicy chatki. Sąsiedzi kosili trawę, a ja w tym czasie próbowałem znaleźć wodę w miejscu, gdzie troszkę cieknie. Rozkopałem to miejsce, ale na razie bez powodzenia. Gdyby połączyć to w jedno, z istniejącą instalacją, było by więcej wody. Po południu sąsiedzi dalej kosili, a ja zabrałem się do ścinania buczków, które miały pecha rosnąć pośrodku połoninki. Już dawno zostały pokaleczone przez mieszkańców, którzy obciosali korę przy samej ziemi. Ściąłem pięć drzew, ale tylko jedno udało mi się pociąć w całości na opał.
Mamy pierwszego turystę, który ledwo skończył rok!

Dodaj komentarz