Ewunia pojechała! Odwiozłem ją do Jaremczy, bo nie lubi jeździć po wąskich i przepaścistych drogach, a dalej pojechała sama. Wróciłem autobusem, ale czekałem na niego trzy godziny. Dwa autobusy przejechały nie zatrzymując się, tak były napakowane. Opłacało się powłóczyć po bazarze w Jaremczy. Kupiłem kosiwską, pięknie zdobioną popielniczkę i takiż kufel do piwa. Kufel dla siebie, a popielniczkę dla palących. Jeśli już muszą palić, to lepiej żeby pety leżały w pięknej popielniczce, niż paskudnym słoiku.
