Sobota, 24 września.

Dziś znajomy taksówkarz przywiózł mi zakupy z Werchowyny. Sam nie musiałem jeździć, a i koszt eskapady był o połowę niższy.
Jak dobrze mieć przyjaciół! Od nowego sezonu będę miał do dyspozycji Niwę, dzięki dobremu sercu Józka. Dikowat Brate!
Pogoda była piękna, więc skupiłem się na pracach w okolicy chatki. Poprawiłem ogrodzenie wokół oczyszczalni ścieków, usunąłem wszystkie niepalne śmieci, a co się dało spalić, poszło z dymem. W chatce rośnie zapas drewna na Sylwestra. Turyści poszli na Szpyci i po zmroku wrócili na ostatnich nogach. Śniegu nie było, ale wiatr dawał się we znaki. Jutro troszkę chłodniej, 8 stopni, mniej słońca i możliwe przelotne opady deszczu.

Dodaj komentarz