Sobota, 20 września.

Odebrałem Hondzika z naprawy, już nie piszczy na zakrętach i troszkę mniej z niego cieknie, a i hamuje sprawniej. W górach hamowanie się przydaje. Kupiłem zapas kleju do płytek i trochę jedzenia, więc mogę działać. Na wtorek umówiłem się z sąsiadem na wspólne ścinanie drzewa. Jest taki stary, spróchniały buk, który zwiesza się nad ścieżką, aż strach na niego patrzeć…

Dodaj komentarz