Sobota, 15 września.

Wyjazd do Werchowyny zajął nam cały dzień! Miałem w planie wracać taksówką, ale wszedł mi w drogę deszcz. Wieźliśmy różne towary różnych sąsiadów, ale najważniejsza była lodówka Sawiuków, odebrana z naprawy. Szybko uporałem się z zakupami na bazarze, kupiłem wygodne krzesło do pokoju, ale po kolejnych maharyczach i wdzięcznościach kulinarnych dotarliśmy do chatki dopiero na 21.

Dodaj komentarz