Sobota, 1 stycznia.

Miało nie być kaca po huculskim samogonie, ale jednak z dużym trudem wracamy do rzeczywistości. Pięknie było! Świętowaliśmy na samej grani Koszaryszcza, ze wszystkich stron było widać rozbłyski fajerwerków, a my dodaliśmy też nasze. Świętowanie na Koszaryszczu zakończyliśmy zjazdem na pupach do samej chatki. Kobyła po wczorajszym wypadku czuje się dobrze, już nie krwawi ani nie kuleje.

Dodaj komentarz