Skończyły się burze, ale powietrze jest wilgotne i zgniłe. Widoczność też kiepska. Poszedłem do sąsiada z okazji święta Iwana Kupały, ale zastałem zamknięte drzwi. Prezent i zaległą kasę za ser kupiony przez turystów zostawiłem pod drzwiami. Jutro pojadę do Werchowyny na zakupy i mam nadzieję wrócić razem z dwiema grupkami turystów – będzie taniej dla wszystkich.
