Wtorek, 6 lipca.

Znów jestem w chatce. Wybory dokonane, komputer naprawiony, ale niestety nie do końca. W końcu nie muszę oglądać filmów na DVD, chociaż wkurza, jeśli się zapłaciło za coś, czego nie ma. Już nie mam siły nosić komputera tam i z powrotem, bo kosztem jego wagi nie mogę przynieść ważniejszych rzeczy. Pogoda łagodniejsza niż w Polsce, do 20 stopni ciepła, ale codziennie możliwe burze.

1 komentarz do “Wtorek, 6 lipca.”

  1. Pozdrowienia od Jacka i Kuby. Własnie wróciliśmy do domu.
    Jeszcze raz dzięki Kuba za kilka fajnych dni w tym magicznym miejscu.
    Już mnie ciągnie żeby znowu pojechać- tym razem gdzieś tam pod Hryniawy, Czywczyny – ale do chatki musowo trzeba będzie zagladnąć.

Dodaj komentarz