Miało być spotkanie z najbliższymi sąsiadami z okazji naszego ślubu, a wyszło z tego prawdziwe huculskie wesele! Sąsiedzi zrobili nam drzewko szczęścia, zamówiony skrzypek grał i śpiewał, a jeszcze przygrywał na sopiłce, a Józek,nasz znajomy folkowy muzykant, zupełnie przypadkiem akurat tego dnia przyszedł do chatki. Chłopcy grali, kobiety śpiewały, nawet Marijka Hotycz specjalnie dla nas napisała kołomyjkę. Atmosfera był urocza, a wszyscy wspaniale się bawili. Fajnie mieć takich serdecznych sąsiadów!
