Dziś skończyło się lato, sądząc po temperaturach. Cały dzień ma być około 12 stopni, a w nocy temperatura może spaść do +3. W tej sytuacji muszę odłączyć beczkę prysznicową i spuścić z niej wodę, żeby w przypadku przymrozku nie rozsadziło zaworu. Od rana pracują ramię w ramię kominek i koza, ogrzewając jeszcze nie wyziębioną chatkę, a turyści smacznie śpią w błogiej nieświadomości, że to koniec upałów.
