Urodziny Tani przebiegły radośnie na łonie natury, tylko musiałem przynieść sobie krzesełko, bo kolana nie pozwoliły mi na wylegiwanie się na karimacie. Pogoda była ładna, chociaż co chwila groził deszcz, ale nie na tyle, żeby nas zgonić z łąki. Turyści pojechali na „Połonynne Lito” do Jasiniowa i wrócili bardzo zadowoleni. Może uda mi się od nich wydłubać jakieś zdjęcie. Dziś jadę do Werchowyny na zakupy. Kupię zapas benzyny i gazu, oraz dużo jedzenia. Pogoda ma być piękna przez następnych kilka dni.
