Poniedziałek, 12 maja.

W nocy obudził mnie gwizd wiatru na odciągach maszty telefonicznego, a chwilę później uderzył w chatkę pierwszy podmuch wiatru. Zaraz też zaczęło padać, a nad ranem lać. W spokojniejszych chwilach zabrałem się do wykuwania dziur na rury w ścianach przyszłej łazienki. Odwiedził mnie dziś Iwan Hotycz, kiedy prowadził kobyłę do tołoki, czyli na wspólne pastwisko. Tołoka, to bardziej ogólne pojęcie wspólnoty, oznacza również wspólną pracę.

Dodaj komentarz