Odwiozłem wczoraj Ewunię do Lwowa, dalej już sama pojechała do Warszawy. Zdążyłem jeszcze dojechać do Frankiwska, przenocować w hotelu „Niwa” i oto znów jestem. Dziś świętego Łupy. Jak w każde święto nie wolno pracować, a tu szczególnie, bo kto pracuje w to święto, ryzykuje, że mu wilki zjedzą chudobę. Pogoda idealna, a turystów brak…
