Wczoraj wieczorem, całą noc aż do rana lało jak z cebra! aszku przybyło tyle co widać na zdjęciach. O pierwszej w nocy obudził mnie prysznic na głowę, to wiatr zerwał z dziury po dachu zabezpieczenie przed deszczem. Dwa razy musiałóem chodzić na strych, żeby poprawiać plandekę. Dzięki temu mam odpoczynek, mogę zrobić pranie, odkurzyć chatkę i w spokoju, bez pośpiechu rżnąć kolejne deseczki. Jak się rozpędzę, to nowy kibel zrobię z gontów!


