Nareszcie w chatce! Dłużyła nam się podróż, bo im bliżej gór, tym więcej było śniegu. Kierowca autobusu z każdym kilometrem jechał ostrożniej i wolniej, a na poboczach w kilku miejscach widzieliśmy rozbite samochody. Na szczęście szybko i sprawnie pracowały piaskarki, więc w końcu udało się dojechać do Bystreca. Śnieg padał i padał, chwilami bardzo intensywnie, aż przykrył połoninkę półmetrową warstwą. Sąsiad wywiózł nam koniem co cięższe bagaże. Jest pięknie, chociaż chłodno, bo chatka musi mieć czas, żeby się zagrzać.

