Pięknie się udała wycieczka na Szpyci. Pogoda początkowo dopisywała, góry dały na siebie popatrzeć, ale po wejściu na grań Szpyci złapał nas silny deszcz. Od strony Howerli dały rozległy się trzy grzmoty. Deszcz towarzyszył nam przez całe zejście przez Maryszewską Przełęcz. Ostatni odcinek zejścia lasem okazał się trudniejszy niż zwykle, bo ciągnikiem gąsienicowym ściągano tam drewno. Błoto nie było głębsze niż do kostek. Dobrze wiedzieć, że lasem, po lewej stronie (przy zejściu) jest ścieżka, która pozwala na wygodne zejście z ominięciem błota. Na dole, miłą niespodzianką jest nowy mostek na potoku Bystrec.